Czasami siedzę we mgle mojej modlitwy

6 listopada 2021 | 0 komentarzy

Poranek jest łagodny. Przyszedłem w idealnym momencie, aby usiąść i pomodlić się w pobliżu okien naszej jezuickiej auli. Czarne niebo niepostrzeżenie zaczyna świecić na niebiesko pozacegłą na zewnątrz. Znalazłem umiejętnie wykonane drewniane krzesło z ramionami przeszlifowanymi do pochyłych krzywizn na moich przedramionach; tył zbudowany ze smukłych kolumn, wszystkie wygięte, aby podeprzeć krzywiznę mojego kręgosłupa. Nawet siedzisko zostało ukształtowane i ustawione pod kątem, jako prezent przeznaczony do uprzejmego utrzymowania ciała. Mam siedzieć tu i teraz, ze świecącym niebem, tym krzesłem, poranną kawą i otwartą samotnością.

Znak krzyża, kawa na parapecie, zamknięte oczy. Jestem dziś nieprzejrzysty w środku. Modlę się o wczoraj. Dlaczego tak bardzo zależało mi na zdobyciu tych dokumentów na prawo jazdy? Wdzięczność za czas na odpoczynek. Dziękuję Ci, Boże, za uzdrowienie spokoju dla moich pędzących myśli i lęków. Ale poczekaj – czy mogę pozwolić, by to odpoczęć? Pamiętam, że było coś, o co się martwiłem. Co to było? Jak źle było? Może powinienem po prostu odpuścić. Ale co, jeśli odpuściłem i to było naprawdę poważne, i pozostanę z ciemną, ropiejącą raną na mojej duszy?

Moja otwarta uwaga pęka, oczy otwierają się, a żołądek skręca się i zaciska. Być może idziemy w dół króliczej nory skrupulatnego przeżuwania. Z wdzięcznością potencjalnie groźna pamięć szybko mija tym razem. Moja klatka piersiowa i ramiona odetchnę z ulgą.

Moje wewnętrzne spojrzenie przelatuje tu i tam. Dokąd pójdę? Powinienem zatrzymać się i cofnąć na pewną odległość, aby zobaczyć, jak się czuję i co Bóg może powiedzieć. Skąd mam wiedzieć, kiedy moje własne myślenie ustaje, a zaczyna się głos Boga? A co z ciszą? Czy powinienem spróbować o czymś pomyśleć? Co jeśli nic nie robienie nie jest podejmowaniem niezbędnego wysiłku? Co to w ogóle znaczy „próbować” w modlitwie, jeśli i tak jest to cała łaska Boża? Jak bardzo powinienem się czuć? Czy to w ogóle ma znaczenie? Powiedziano mi, żebym nie polegał zbytnio na uczuciach, które są ulotne. Ale z drugiej strony uczucia biegną spektrum głębi i znaczenia; niektórzy z pewnością wyrastają ze znacznie bogatszego królestwa niż inni.

Potem znowu wczoraj. Prawie zapomniałem, co zajmowało tak dużo tego czasu. Przez cały dzień byłem pod wpływem jednego z pytań mojego przyjaciela, aby odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób nauczanie seksualne Kościoła jest w rzeczywistości po ludzku dobre. Wiedziałem, że wcześniej krytycznie to analizowałem, ale teraz byłem niepokojąco niezdolny do przypominania sobie moich myśli, niespokojny, niechętny lub niezdolny do odłożenia pytania na bok. Utknąłem w tej mgle, jak mógłbym odpowiedzialnie uczyć?

Ta mgła; to ja dzisiaj. Wędruję, ale teraz wszystko chowa się we mgle. Dlaczego, Boże?

Nagle pamięć uderza uczuciem tej znajomej mądrości, która zapuściła korzenie w moich kościach, krwi i duszy. Przypomnienie, że ta mgła jest darem. To sprawia, że staję z drogi; pozbycie się z mojego umysłu schematów i idei, które przenoszą Boga z reżysera kosmicznej, osobistej sztuki Boga do po prostu aktora w moim.

Wpadam w ulgę zaufania. Bóg z mgłą zajął się moimi oczekiwaniami, które mogą splamić przesłanie. Jest tu czystość, jak gorący środek do czyszczenia dywanów parowych, który wydostaje się z tych szczególnie uporczywych plam.

Akceptowanie mglistej niepewności jest nie z mody. Trzeba wziąć stronę i milczeć o wątpliwościach. Przyznanie się „nie wiem”, zwłaszcza gdy oczekuje się, że wiesz, jest bolesne.

Może to jest w porządku; Chodzi mi o to, czy nie potrzebujemy odpowiedzi? Czy przekonanie nie oznacza czegoś? Niezależnie od tego, wiem, że w przeszłości źle oceniłem wystarczająco dużo, aby wiedzieć, że nawet moje najbardziej zakorzenione przekonania mogą być błędne. Wiem, że modlitwa nauczyła mnie gotowości do odpuszczenia nawet najbezpieczniejszych miejsc cumowania, abym mógł zacząć przekształcać się w coś, czego nie mogłem sobie wyobrazić.

Może trochę bardziej uznana niepewność mogłaby pomóc nam się wyleczyć. Gdybyśmy pozwolili sobie i członkom naszych „grup” słuchać, zamiast barykadować naszą pozycję ideą, że słuchanie oznacza słabość, a słabość oznacza przegraną, nasza empatia mogłaby się rozszerzyć.

Może moglibyśmy zobaczyć, że czasami znajdujemy się w małych, oddzielnych jaskiniach fałszywych rykoszetujących zapewnień. Może będziemy pamiętać, że wielkie światło słońca jest na zewnątrz i pamiętać, że początkowa bolesna ślepota jest tylko znakiem, że nasz wzrok jest zwracany przez tego, kto naprawdę zna Drogę.

W Chrystusie!+
Ivan


Photo by Damien Schnorhk from Pexels
Wytrzymałem. Zostałem złamany. Znałem trudności, zatraciłem się. Ale oto stoję, wciąż idąc do przodu, z każdym dniem coraz silniejszym. Nigdy nie zapomnę Chrystusa, który mnie wzmocnił i który mnie wyzdrowił.

Dziękuję Ci za przeczytanie mojego bloga. Z Bogiem+

Komentarzy

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.