Roraty mogą być lekarstwem na samotność, niepokój i lęki

7 grudnia 2021 | 0 komentarzy

Świt Adwentu ma szczególny urok. Niektórzy mówią, że nie mogą się doczekać, kiedy pójdą na tę wczesną poranną Eucharystię, aby tam zaśpiewać i wrócić jakoś duchowo odświeżeni do domu. Inni mówią, że trudno im myśleć o tych dniach, ponieważ chcą codziennie chodzić na roraty, a jednak trudno jest codziennie wstawać wcześnie.

Żyjemy w ciągłej zmianie dnia i nocy. Wydaje nam się, że żyjemy w dzień i umieramy w nocy. Ludzie mówią, że pożyjesz dłużej, jeśli będziesz mniej spać. Noc jest ciemna, jest odpowiednia dla złodziei i zasadzek i człowiek się jej boi. W dzień chodzimy swobodnie, wszyscy jesteśmy na ulicach, wszyscy pracujemy, w ciągu dnia wszystko jest widoczne.

Noc jest także oznaką bólu, niepokoju i udręki. Tak jak istnieje noc materialna, jest też noc duszy. Są depresje, które nękają ludzi miesiącami i latami. Istnieją poważne pokusy i myśli, którym ludzie nigdy nie mogą się oprzeć. Są choroby, lęki, które sprawiają, że ludzie krzyczą i wzdychają. Jest samotność, z której człowiek czuje, jakby umierał. Pragną ujrzeć poranne światło swoich dusz po tych ciemnych nocach. Wołają o zdrowie, życie, bezpieczeństwo. Za odrobinę życzliwości i trochę uwagi dla nich. Tak jak strażnik nie może doczekać się świtu, aby nie musieć się już bać na posterunku, tak człowiek cierpiący nie może się doczekać końca tego cierpienia, zniknięcia bólu, zniknięcia depresji, przezwyciężenia wątpliwości, pokusa i zło. W taką noc nie można się doczekać poranka. Gdy nadchodzi świt, jest zachwycony, gdy pojawia się odrobina ulgi, światła, radości, nadziei i pokoju, wtedy wszystko w nim obfituje w radość.

Pierwsi chrześcijanie łączyli noc materialną z nocą duszy. Wieczorami chodzili na spotkania i tam modlili się i sprawowali Eucharystię, aby doświadczyć świtu swoich uczuć, sumienia i duszy, a wychodząc ze spotkań, przeżyli koniec nocy. Tak więc świt pozostał, jak echo biblijnych słów: w górę serca, oto świt, podnieście głowy, tu zbliża się wasze odkupienie. Noc mijała, zbliżał się dzień. Nadchodzi koniec cierpienia, nadchodzi wyzwolenie. Koniec wyrzutów sumienia się skończył, nadchodzi przebaczenie i odkupienie. Koniec jest pogardzany, nadchodzi wolność i miłość. To koniec nieludzkości nadchodzi człowieczeństwo Boga. Oczekując więc Bożego Narodzenia o świcie, chrześcijanie oczekują również końca świata, przyjścia Jezusa Chrystusa, co oznacza nadejście lepszego społeczeństwa, nadejście pokoju, zrozumienia między ludźmi, życzliwości i ciepła w sercach.

Wiele osób spędza długie noce. Uzależnieni wiedzą, że ich noc jest beznadziejna, alkoholicy nie mają nadziei, że ich noc nadejdzie, a opuszczeni nie mają nadziei, że zostaną ponownie zaakceptowani. Chory więzień nie ma nadziei na wolność. Uzależniony od swoich zbrodni nie ma nadziei, że znów stanie się człowiekiem honoru. Człowiek skrępowany grzechem nie widzi już nadziei. Chcą im wszystkim powiedzieć, że na pewno nadejdzie świt. Bo „słońce sprawiedliwości” przychodzi w Jezusie z Nazaretu. Każde Boże Narodzenie odnawia tę nadzieję. Kościół wzywa ludzkość do nadziei, Kościół chce wzbudzić do życia tych, którzy mają złamane serca.

Świt już wstaje, nadchodzi dzień i koniec Twoich męki. Wstań dzisiaj wcześniej, usiądź na skraju łóżka i wołaj do Boga. Pamiętaj, że Cię kocha, tym bardziej cierpisz. Pamiętaj, że Bóg jest wszechmocny, przyjmij swoje cierpienia i przekaż je Jemu. Doświadczysz, jak akceptowane cierpienie uwalnia Cię od cierpienia, kiedy jesteś z Jezusem. Nie rozpaczaj. Zbliża się dzień.

W Chrystusie!+
Ivan SJ

Wytrzymałem. Zostałem złamany. Znałem trudności, zatraciłem się. Ale oto stoję, wciąż idąc do przodu, z każdym dniem coraz silniejszym. Nigdy nie zapomnę Chrystusa, który mnie wzmocnił i który mnie wyzdrowił.

Dziękuję Ci za przeczytanie mojego bloga. Z Bogiem+

Komentarzy

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.